Praca żyje w arkuszach
Kilka osób edytuje jeden arkusz Google, wersje się rozjeżdżają, historii zmian nikt nie odtworzy.
Panele klienta, wewnętrzne CRM, kalkulatory kosztorysów, panele zarządzania z rolami. Zamiast arkuszy i korespondencji — jedno narzędzie.
Kilka osób edytuje jeden arkusz Google, wersje się rozjeżdżają, historii zmian nikt nie odtworzy.
Kosztorys lub cenę liczy menedżer w kalkulatorze według instrukcji. Zdarzają się błędy, a tempo zależy od człowieka.
Obejrzeliście kilka CRM i w każdym 80% jest zbędne, a potrzebnych 20% brakuje. Albo są, ale kosztują jak osobny projekt.
Status zamówienia, dokumenty, historia — o wszystko trzeba pytać menedżera, który spędza na tym pół dnia.
Część w CRM, część w systemie księgowym, część w poczcie. Zebrania całości w jeden obraz nie da się zrobić.
Twoje narzędzie przydaje się nie tylko tobie — i myślisz o subskrypcji, planach i osobnych kontach dla klientów.
Właściciel, menedżer, klient, podwykonawca — każdy widzi swoje.
Według działu, oddziału lub projektu.
Kto, co i kiedy zmienił — z możliwością cofnięcia.
W razie potrzeby, dla ról z dostępem do pieniędzy i danych osobowych.
Struktura pod twoje encje, a nie pod cudzy szablon.
Wytrzymują setki tysięcy rekordów bez spowolnień.
Przeniesienie tego, co dziś żyje w Excelu i Google Sheets.
Tych samych, według których dziś liczy menedżer, tylko bez błędów.
Według osób odpowiedzialnych, statusów, kierunków.
Według twojego szablonu, a nie standardowej tabeli.
Umowy, faktury, protokoły — bezpośrednio z danych systemu.
Na stronie głównej, żeby nie składać obrazu ręcznie każdego ranka.
Telegram, poczta, SMS — jak ci wygodniej.
CRM, magazyn, księgowość.
Jeśli to SaaS — plany taryfowe i cykliczne obciążenia.
Dla aplikacji mobilnej lub partnerów.
Nie „co ma umieć system”, tylko jak dziś wygląda praca: kto co robi, skąd biorą się dane, gdzie ucieka czas. Często połowa życzeń odpada już tutaj. 3–5 dni.
Klikalny schemat ekranów: widać logikę, przejścia i zakres danych. Zmiana tutaj kosztuje godziny, a nie tydzień przeróbek kodu. 1–2 tygodnie.
Dzielimy system na moduły, każdy z własną ceną i terminem. Widzisz, co wchodzi w pierwsze uruchomienie, a co można odłożyć. Razem z prototypem.
Co dwa tygodnie — działający moduł, który można otworzyć i wypróbować. Priorytety między etapami można zmieniać.
Przenosimy dane, szkolimy zespół, przez miesiąc trzymamy rękę na pulsie. Dalej — rozwój według twoich zadań.
Aplikację webową wycenia się nie „za podstrony”, tylko za złożoność logiki. Poniższe widełki pochodzą z naszej praktyki.
Jedna rola użytkownika, zrozumiała logika, kilka typów danych.
Kilka ról, własne procesy, raporty i wymiana z istniejącymi systemami.
Serwis w abonamencie: wielu klientów, plany, płatności, izolacja danych.
Pierwszy etap — analiza procesu i prototyp — można zamówić osobno za $1200. Na wyjściu otrzymujesz schemat systemu i wycenę, z którą możesz pójść do dowolnego wykonawcy, nie tylko do nas.
Pytanie „własny czy gotowy” warto rozstrzygać uczciwie, a odpowiedź częściej jest po stronie gotowego. Jeśli twój proces jest typowy, a na rynku istnieje usługa, która pokrywa go za rozsądne pieniądze, budowa własnego systemu będzie droższa i wolniejsza. Mówimy to klientom jako pierwsi.
Własny system jest uzasadniony w trzech przypadkach. Pierwszy — proces nie mieści się w cudzej logice: dopasowujesz pracę do programu zamiast programu do siebie. Drugi — potrzebne funkcje istnieją, ale kosztują nieproporcjonalnie: za jedną potrzebną możliwość trzeba kupić najdroższy plan dla całego zespołu. Trzeci — system sam jest produktem, który planujesz sprzedawać.
Główne ryzyko w takich projektach nie jest techniczne, lecz takie, że zbudowany zostanie nie ten system. Dlatego zaczynamy nie od kodu, a od analizy obecnego procesu: kto co robi, skąd biorą się dane, gdzie dokładnie ucieka czas. Często na tym etapie połowa początkowych życzeń odpada — okazuje się, że zadanie zamyka prostsze rozwiązanie.
Dalej idzie klikalny prototyp bez projektu graficznego: schemat ekranów, przejść i zakresu danych. Zmiana czegoś w prototypie kosztuje godzinę, a w napisanym kodzie — tygodnie. Właśnie tu najtaniej wyłapuje się błędy w logice.
Rozwój prowadzimy etapami, każdy z własną ceną i terminem. Co dwa tygodnie otrzymujesz część, którą można otworzyć i wypróbować. To zdejmuje główny lęk dużych projektów: w każdej chwili widać, za co zapłacono, i w każdej chwili można się zatrzymać, mając w ręku działający system, a nie folder z kodem.
Panel klienta lub kalkulator z jedną rolą — od $6000 i 8–10 tygodni. System wewnętrzny z kilkoma rolami, procesami i raportami — od $12000, od trzech miesięcy. SaaS z subskrypcjami — od $20000. Dokładna wycena pojawia się po prototypie.
Bo przed analizą procesu nikt — ani my, ani wy — nie zna dokładnego zakresu. Można rzucić liczbę na oko, ale będzie albo zawyżona „na zapas”, albo zaniżona, i wtedy w trakcie „znajdują się” dodatkowe prace. Widełki podajemy od razu, a dokładną cenę — po prototypie, gdy widać każdy ekran.
Często tak, i powiemy to jako pierwsi. Własny system jest uzasadniony, gdy twój proces nie mieści się w cudzej logice, gdy gotowe usługi żądają nieproporcjonalnie dużo za potrzebne funkcje, albo gdy system sam staje się produktem.
Prototyp — 1–2 tygodnie po starcie, można go już klikać. Pierwszy działający moduł, który otwiera się w przeglądarce i pracuje na prawdziwych danych — po 3–4 tygodniach. Dalej co dwa tygodnie dochodzi kolejny moduł.
Laravel w backendzie, Next.js albo Inertia + React we frontendzie, PostgreSQL lub MySQL — zależnie od zadania. Aplikacje mobilne — Flutter. Stos dobieramy pod projekt i pod to, kto będzie dalej utrzymywał system.
Tak, to standardowa część uruchomienia. Przenosimy z arkuszy, eksportów CSV lub bezpośrednio z bazy starego systemu. Przed migracją pokazujemy, jak dane ułożą się w nowej strukturze — żeby po fakcie nie okazało się, że czegoś brakuje.
Przez miesiąc po uruchomieniu trzymamy rękę na pulsie — to wchodzi w cenę. Dalej albo abonament na rozwój, albo praca godzinowa na życzenie. Kod, repozytorium i dostępy są twoje: rozwój może kontynuować dowolny programista.
Omów system
Rozpocznij projekt